Bastet

Powoli…
W napięciu, głaskana
Oswajana jak kotka
Swoją dumę chowam w ciepło dłoni –
Tego, co odnalazł mnie i pozostał
Pod piecem odwagi

Oto Bastet portret na ścianie,
Skrojony do miar dla obłędu,
Byś na szept mój, mruczenie beztroski
Wśród miękkości najdelikatniejszych na ziemi
Zatapiał palce w… –
Nieład włosów dziewczyny bez imienia

I swe imię oddał tej, co spali bez płomienia,
Co je utuli i podrapie do bólu
Powoli, kotka staje w postać kobiety –
Powoli szarość tryska kolorem,
A na jej łagodnych, spokojnych powiekach
Blady świt…

Kiedyś …
Kiedyś obudzisz się koło niej…

_____

Autor: Rona

0 0 votes
Oceń wpis
Pokaż więcej
Subscribe
Powiadom o
guest
Ze względu na spam wyłączona została możliwość wstawiania linków w komentarzach. Komentarze zawierające odnośniki będą kasowane.
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments