Uczta

Nieco drwin i objawień i nieco bezczasu
W mroku czujnych podziemi – a uczta gotowa!
Tak się schodzi samotnych ciżba pogrobowa
Na obrzęd wspólnej ciszy, wspólnego hałasu.

Tu – w tym gnieździe, zbyt twardym dla piskląt porodu,
Każdy resztę swych braci wzrokiem niepokoi,
Aby zbadać, czy giną, jak mężom przystoi:
Nie bez szczęku zbroicy i nie bez powodu…

Ci, co wpośród ginących z wytrwałości słyną,
Lubią skrzydłem zaszumieć, jak czarty lub ptaki –
I ssąc wargą królewską byle jakie wino,
Zezem duszy pochwycić sen nie byle jaki!

Gdyż oto zachowali przebiegłe za stołem
Puste miejsce w nieznacznym na pozór uboczu
Dla gościa, co przybiegnie z wieńcami nad czołem
I rozwidni podziemie błyskawicą oczu!

Znany w gronach aniołów z upojeń i śmiechu,
Tępiciel żmij na słońcu, wesela podczaszy –
Szmer pokątny skinieniem swej fletni wystraszy
I przywróci dźwięk czysty wszelakiemu echu.

Znawca uczt doskonałych, przodownik marzenia,
Nie mogąc ucztujących odróżnić od chmury,
Każe dzwonić kielichom godzinę zbawienia
I napełni je winem starym, jak lazury !

Lecz próżno, gdy ich wabi mgła widzeń słoneczna,
Nasłuchują, azali podwojów ościeże,
Ze snów rdzawych zbudzone – skrzypną swoje: “Wierzę –
Gość nie przyjdzie – a uczta dla smutnych zbyteczna…

_____

Autor: Bolesław Leśmian

0 0 vote
Article Rating
Więcej w  Poezja piękna
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments