wirus

Oto śmierć się rozprzestrzenia,
w zwierzęta ludzki instynkt zamienia.
Trwożą się narody,
za swej pogardy wobec Boga głupoty.
Strach I obawa codziennym zjawiskiem,
znieczulica szczerym pośmiewiskiem.
Świat za swe grzechy płaci,
w dniu sądu ostatecznego każdego każdy zapłaci/
“Kto, jak nie Bóg?” powiadają,
dobrą nowinę lepszego I beztroskiego życia rozpowiadają .
Nawet papież przed obliczem klęka,
choć jego serce śmierci się lęka.
Kto wyciągnie z tego wnioski?
Świat już nie jest tak beztroski.
Granice się zamyka.
Duch życia ze starca umyka.
Kto czuwa w ostatniej godzinie jego konania?
Czy Bóg wybaczy, ostatnie tchnienie jego starania?
“Taniec śmierci” nieznanego mi się przypomina,
bogacza zrozpaczona mina.
Ona wszystkich w krąg zaprasza,
szacunku stypy przeznaczenie u Boga wyprasza.
Wszystko kiedyś się zaczyna I kończ.
Kto apokalipsę dziejów pewnego dnia dokończy?
W miłości szczerej I prawdziwej nasza siła,
dla głupców pełnych pychy I chciwości piekielna mogiła.

_____

Autor: sebastian kozun

Ten wiersz powstał powodu koronawirusa, udręczonych serc I dusz oraz kierunkowskazu jakim jest Bóg. Tylko miłość jest w stanie ocalić świat przed zgubą, a zdrowy rozsądek I wzajemna odpowiedzialność za drugie serce przed dalszym rozprzestrzenianiem się wirusa.

Ile są warte pieniądze, władza, bogactwo wobec chorób I nieszczęść świata?
Ile jest warte życie bez Bożego Miłosierdzia w chwili wizji śmierci?
Oto są pytania ma które ludzkość sama sobie musi odpowiedzieć.

0 0 votes
Oceń wpis
Pokaż więcej
Subscribe
Powiadom o
guest
Ze względu na spam wyłączona została możliwość wstawiania linków w komentarzach. Komentarze zawierające odnośniki będą kasowane.
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments