Wiersze Internautów

Wędrówka duszy do nieba I - III

Wędrówka duszy do nieba

podróż ziemska

W ojczystej polsce się urodziłem,
nieraz do domu rodzinnego wróciłem.
Dzieci nieraz mnie witały
I bez żadnego powodu swą radość okazywały.
Widziałem brak dawnej miłości,
tylko życie pełne w złości,
brak wzajemnego szacunku I pokory,
tylko dom rodzinny I naród do kłótni skory,
naród I dom rodzinny podzielony,
grubą kreską pomiędzy sobą zwaśniony.
Czy kiedyś będzie jednym gatunkiem,
by ten podział nie był wszystkich smutkiem?

Pewną dziewczynę pokochałem,
niczego nie oczekując w zamian,
tylko słów szczerej miłości,
by nie żyć jak inni w piekielnej złości.
Samochodu I własnego kąta się dorobiłem,
lecz wiarę po drodze zgubiłem.

Całe życie ludzi kochałem,
przez cały czas z życia się śmiałem.
Całe życie dla idei się poświęcałem.
Czy kiedykolwiek coś od życia dostałem?
Żyłem w niewoli własnego strachu,
nie robiąc żadnego hałasu,
ale nauczyłem się, że do odważnych świat należy.
Czy kiedyś naród w swe siły uwierzy?

Mama mnie życia nauczyła
I swoim sercem z tęsknoty się wzruszyła.
Mówiła:
“Życie jest piękne gdy żyć się umie
I jedno drugie serce rozumie.”
Jaki jest morał szczerej miłości zachęty?
Czy po śmierci do nieba zostanę wzięty?

Całe życie serce ludzkie zrozumieć próbowałem,
jak to jest kochać I być kochanym sensu szukałem,
z tęsknoty do Polski umierałem,
nieraz wspomnieniami do mojegu domu wracałem.,
gdzie moje miejsce zostało.
Aż swego żywota końca doczekałem,
otoczony ciepłem bliskich, których kochałem,
pomimo, że niekiedy tego nie okazywałem.

Wędrówka duchowa

Moja dusza się ulotniła,
spod ziemskiego bytu się wyzwoliła,
złem I dobrem oznaczona.
Czy zostanę wzięty w Boga miłościwego ramiona?
Wspinam się po czynów pełnych drabinie.
Czy ta wspinaczka już niedługo minie?
Idąc mam wrażenie, że spadnę
I w ogniu piekielnym na zawsze przepadnę.
Coraz wyższa poziomem tesknota,
jedyną nadzieją, że niedługo ujrzę niebiańskie wrota.
Zastanawiam się czy ktoś mnie jescze pamięta?
Czy może rodzina jest codziennością zajęta?
Czy ktoś przy moim grobie święczkę zapali?
Czy ktoś jescze kwiaty położy
I utęsknione serce na nim wyłoży?
Idąc zrozumiałem, że na nic pieniądze I sława,
podczas gdy nas wszystkich czeka ta sama sprawa.

Sąd ostateczny

Będąc na szczycie, słyszę głos Boga wezwanie.
Zadaję sobie pytanie:
“Co się teraz stanie?
Czy godnie swe życie przeżyłem?
Czy własne zło przezwyciężyłem?
Czy będę mógł dostapić raju zaszczytu?
Czy przegrałem los własnego bytu?”
Przybliżam się do wyroczni I widzę:
“Co źle uczyniłem? Co komu krzywdę zrobiłem?
Czy kochać Boga I ludzi się nauczyłem?”
Widzę aniołów po lewicy I prawicy,
stojących koło matki ludzkości Maryi Dziewicy.
Widzę dwie bramy po lewej I prawej,
jak na rozstaju dróg linii krzywej,
a obok nich stoją dwa smoki,
strzegąc boskiego wyroku
jak ciemność I jasność swego mroku.
Widzę tron ludzkiego dobra wysoki,
błyszczą na nim perłowe obłoki.
Widzę wszystkich świętych,
przed oblicze Boga za swoje postępowanie wziętych.
Widzę Pana Jezusa I pośrodku Wszechmocnego Boga.
Zadaje jemu pytanie:
”Jaka czeka mnie wieczna droga?”
“Czy czeka mnie wieczne cierpienie?
Czy może wieczne dobrem upojenie?
Czy może z grzechów moje uwolnienie?”
Widzę jego osąd I zamyślenie. On mówi:
“Doczekasz się pól elizejskich raju, ale musisz z grzechów obmyć,
by doczekać się olimpijskiego gaju.”
Mówi mi zasmucony:
“Ty w duchu będziesz pocieszony.”
Pokazuje mi przyszłe losy świata,
nienawieść wzajemną wobec siostry I brata,
wszystkie grzechy zepsutego świata,
jak nieunikniony koniec nastąpi,
gdyż Pan Jezus z nieba zstapi,
ukaże skażony całego gatunku świat,
by powstał nowej ziemi niezabrudzony kwiat.
Nie będzie dla ludzkiego rodzaju litości,
przez postępowanie całej ludzkości.
Myśląc o tym odchodzę
I ruszam w dalszą drogę.

Czyściec

Idąc dalej, przepływając przez rzekę przeznaczenia,
widzę dusz gotujących się stołek,
pod nim gorący jak lawa kociołek.
Jedni próbują się ratować.
Myślę: “Jakie miejsce mógł im Bóg przygotować?”
Inni są już zmęczeni,
codzienną walką utrapieni.
Myślę:” Ile im jeszcze zostało?”
“Za co ich to spotkało?”
W lewo, w prawo spoglądam,
swego miejsca cały czas doglądam.
Próbuję czas powstrzymać,
by swoją karę zatrzymać.
Wiem, że nie ma ratunku
dla ziemskiego ciężaru grzechów pakunku.
W końcu siadam na swoje miejsce,
pamietając ile lat zostało mi jeszcze.
Stołek od grzechów mnie rani I parzy,
znak odkupienia mi smaży.
Wreszcie wypaliłem swe grzechy,
by doświadczyć wiecznego raju pociechy.



niebo

Podchodzę bliżej I dostrzegam kolumny wzrastające,
a pośrodku szereg dusz oczekujące,
by dotknąć płomienia ciepła wchodzące.
Kolumny są ozdobione,
blaskiem chwały rozjaśnione.
Droga staje się bardziej łagodna,
do czystego serca bardziej skłonna.
Widzę wielką bramę I archanioła Gabriela,
który rajski eden otwiera I dusze ludzkie rozdziela.
Nad nią obraz krzyża Chrystusa umierającego,
w ostanich sekundach życia konającego,
by przypomniał obraz poświęcenia dla każdego.
Nad nim widnieje napis:

“ W Bogu zawsze nadzieja,
złota miłość nigdy nie umiera”

Wchodząc dostrzegam zeusa I innych bogów olimpijskich,
przypomniałem sobie wierzenia wszystkich.
Dostrzegam też baranka bożego na piedestale,
by przypominał wszystkim, że to jest obraz Boga w chwale.
Widzę pokłony dla Boga,
którym ludzkie serca nie ogarnia już trwoga.
Widzę jakie szczęście panuje,
aż moja dusza się raduje.
Widzę miłość niedoścignioną,
jak strzałą amora przeniknioną.
Idąc dalej spotykam Św . Pawła.
Przedstawia mi obraz Boskiego prawa.
Przechodzimy do niekończącej się wszechstronności,
gdzie miejscem kulminacyjnym są serca ludzkiej miłości.
Pytam się go:
“co to za niepojęte oczami miejsce?”
On odpowiada:
“ Tutaj człowiek od Boga niczego nie oczekuje,
tylko za każdy przeżyty dzień mu dziękuje.
Tutaj łączą się poświęcenia miłości,
gdzie człowiek nigdy nie żywi do drugiego wrogości.
Tutaj nie ma żadnego żadnego grzechu skazy,
gdzie się szerzą różne zarazy,
Tutaj codziennie się ogląda Boga oblicze
I dla hołdu pali się znicze.”



I krąg nieba

Wchodząc do pokrytego pięknem tego swiata dostrzegłem
niekończącą się studnię boskiej miłości,
w której nie było żadnej grzeszności.
Pytam się św. Pawła:
“Co to za miejsce?”
On odpowiada:
“ To jest miejsce inne niż wszystkie.
Tutaj wiele dusz żyło I umarło z miłości do Boga”
Spotykamy Jana Pawła II.
Cieszy się I jest rozradowany,
nasz rodak, papież kochany.
Tęskni za rodzinnymi wadowicami,
za polskimi sukiennicami.
Przypomina sobie pielgrzymki do ukochanej Polski.
Pamięta polskie góry I morze,
gdzie poranne budzi się zorze.
Mówi ze smutkiem w oczach:
“Widzę świat zepsuty,
wieńcem grzechów otruty.
Widzę ojczyznę przez Mieszka ochrzczoną,
przez wszystkich rządzących na niesprawiedliwość zamienioną.
Boleję, że odrzucone narodu wartości,
bowiem muszą zostać odrodzone piłsudzkiego kości.
Musi nastąpić ziemi polskiej odniowienie imienia
z silnego twojego ramienia.”
Odchodzi posmutniały,
bowiem pamięta częstochowskie wały.
Idziemy dalej, widzimy wielu męczenników świętych,
przez ich dobro do Boga wziętych,
Spotykamy Św. Maksymiliana Maria Kolbe.
Opowiada o tym, że:
“Nigdy się od Boga się nie odwróciłem
ani przeciw człowiekowi się nie zwróciłem.
Kochałem I zawsze ludzi szanowałem,
a w szczególności Boga miłowałem.
Nigdy się duchem nie poddawałem
I jak trzeba było swe jedzenie oddawałem.
Zawsze krzyż ze soba nosiłem,
mszę odprawiałem, a pośrodku zła ludzkie dobro szukałem.
Patrzę na ten świat I widzę ludzkie grzechy,
niczym się nie różniące tamtych czasów złowieszcze pociechy.”
Odchodzi by się modlić, bo poczuł siłę pragnienia.
Spotykamy ewangelistę Św. Marka.
Mówi mi o wniębowstapieniu Pana Jezusa
I przypomina słowa Pana Jezusa:
“Będę z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata.”
Pytam się go:
”Czy koniec świata jest bliski?”
Odpowiada mi:
“Koniec jest bliski, bo zbyt dużo zła I grzechu na tym świecie.
Nadejdzie dzień, że brat stanie przeciwko bratu, siostra przeciwko
siostrze. Będzie świat zalewały choroby różnego rodzaju,
epidemie, wojny, głód w każdy mozliwy sposób. Nie będzie żadnego miejsca
na schronienie,za znieważanie I odrzucanie Boga w każdym państwie.”
Pytam się go :
“Czy jest dla ludzkości nadzieja?”
On odpowiada:
“ Świat musi zrozumieć, że w Bogu zawsze jest nadzieja, a nie w pieniądzach
albo we władzy. Jeśli świat tego nie zrozumie to taki własnie czeka los świata.”
Odszedł by się modlić.

II Krąg nieba

Idę dalej trochę zamyślony I wchodząc do pokrytego pięknem tego swiata dostrzegłem
symbol szlachetnego serca pośród grzechu zdrady.
Pytam św. Pawła:
“ Co to znaczy?”
Mówi mi:
“ Oznacza to serce przebite strzałą amora, serce, która kocha, ale czasami jest zdradzane.”
Widzimy kochających się Adama I Ewę.
Spotykamy Romea I Julię- łączącą ich najpiękniejszą miłość.
Zastanawiam się:
“ Co ich łączy a co dzieli?
Czy zdrada zdoła ich rozdzielić?”
Widzimy Orfeusza I Eurydykę, jak on dla niej gra lirze.
Pytam się go:
Czy było warto dla niej zejść do piekła?”
On odpowiada:
“ Było warto, bo miłość to najpiękniejszy dar dany od Boga dla ludzkości,
a tym darem jest kobieta. Bo miłość to najsilniejsze uczucie,
które jest w stanie pokonać wszystko, nawet śmierć.”
Widząc wiele dusz szczęsliwych pytam się św. Piotra:
“Czy wszystkie są szczęśliwe?”
Odpowiada mi:
“ Wszystkie są szczęśliwe, bo wszystkie pokładają w Bogu nadzieję.”
Zastanawiam się: „Czy ja ich los również podzielę?”
Przechodzimy dalej I słyszymy śpiew bohaterów Westerplatte i warszawy,
Dobiegają dusz szczęśliwych wrzawy.

III krąg nieba

Wchodząc do pokrytego pięknem tego swiata dostrzegłem
armię husarii na polu zwycięstwa,
co broniła zawsze I wiernie swego męstwa.
Na środku dostrzegłem kwiat poświecenia
I państwa honorem, dumą I godnością okryte wiekiem cienia.
Myślę, ten kwiat wydaje się zwiędniety
brakiem sprawiedliwości, honoru, dumy I godności przeklęty.
Dostrzegłem Warszawę walczącą,
pod naporem Rosji I Niemiec konającą.
Dostrzegłem wolność pod stopy unii europejskiej złożoną,
przez cały rząd wartość Polski zniszczoną.
Zobaczyłem ogromną ilość cmentarzy.
Zapytałem Św. Pawła:
“Co to wszystko znaczy?”
Odpowiada mi:
“ Polskę , która będzie zmiażdżona,
przez unię europejską upokorzona.
Oznacza husarię, która dla ojczyzny była w stanie poświęcić życie.
Oznacza ludzi, którzy zginęli w obronie ojczyzny.”
Pytam się go:
“ Czy jest sposób, aby Polska odzyskała swoje wartości?”
Odpowiada mi:
“Istnieje sposób, musi to być ktoś, komu naprawdę zależy na losach ojczyzny.
Ktoś kto chce dobra narodu i swe życie dla niej odda
Woli Bożego Miłosierdzia na zawsze się podda”.
Zamyślony idziemy dalej I spotykamy Józefa Piłsudzkiego,
który wiernie swej ojczyźnie służył. Pytam się go:
“Czy warto było poświęcić swoje życie dla kraju?”
Odpowiada mi:
” Polska to piękny kraj.
Chciałem, żeby był w niej raj”
Odszedł zamyślony, niczym zasmucony widząc dzisiejszą Polskę.
Widzimy bohaterów powstania warszawskiego ,
którzy swe życie oddali dnia pewnego.
Widzimy dalej Juliusza Cezara, władcę imperium, jak swe zdobycze wychwala.

Koniec

Nadszedł czas się pożegnać
I krzyżem Boskim się przeżegnać.
Znalazłem swoje miejsce wśród bohaterów
wziętych do Nieba z powodu miłości do ojczyzny sterów
Opuścił mnie św. Paweł i poszedł Boga oglądać
ludzkich czynów serc doglądać.


Autor:

sebastian kozun

_____________________
Dodatkowy opis autora:




Komentarze:

Komentarze nie są moderowane - widzisz treści niezgodne z prawem lub nieobyczajne zgłoś ten fakt administracji serwisu.

Polecamy produkty


Najnowsze informacje