Wiersze Internautów

Życiowa śmierć

Jak lekarz pajenta ratować próbuje,
przy pomocy Boga czasami czyjes życie ratuje.
Skaczemy ze strachu przed życiem,
a tak naprawdę boimy się przed być.
Być albo nie być oto jest pytanie,
a odpowiedzią jest czyste miłowanie.
Pozostają tylko treść życia wycieczka,
pustką lub pełnią wypełniona teczka.
Nieraz próbujemy zapomnieć.
By nigdy już nie wspomnieć.
Czy się da wymazać wspomnienia?
Spotkaniami przytulań bolesnego korzenia.
Umieramy wewnętrznie w ciszy.
Czy ktoś nieraz nas słyszy?

Jest momentem kulminacyjnym w rzece przeznaczenia
jak światło w godzinie zapomnienia.
Stała się cudem wina, anioła,
co za swym kielichem tęsknoty woła.
Jest podsumowaniem naszego życia,
tętnem końca ludzkości bycia.
Jest znakiem ludzkiej słabości,
pod ciężarem grzechów swej ułomności.
Występuje w literaturze I sztuce.
Czy do nieba z czystym sercem wrócę?
Jest też śmierć w naturze
nienaturalnie umierająca w skórze.
Jest śmierć gwałtowna I powolna,
od choroby morskiej solna.
Jest środkiem czegoś niedostrzegalnego,
początkiem końca niewyczerpalnego
nadzieją, która z czasem umiera,
tylko pozostaje grzechów kamera.

Powstała z narodzin ziemi człowieka.
Czy dusza dosięgnie wiecznego miecza?
Rozkłada się harmoniją zgody.
Na cóż nasze władzy, chciwości wygody?
Pamięta o każdym człowieku, momencie,
jak wspomnienie w każdym testamencie.
Uczy szacunku I pokory,
lecz naród dla narodu jest do gniewu skory.
Pokazuje, że krótkie nasze życie,
na nic sława, portfela okrycie.
Czy wy to widzicie?
Nieraz sercem przed potęgą drżycie.
aż w końcu rozmyśla na ostanim skręcie.
Kogo do nieba, a kogo do piekła wzięcie?

Czy widzicie światło na końcu tunelu?
Za którym podąża w żalu ludzkim wielu.
Zdarza się codziennie
jak kwiat, który bez wody więdnie.
Podczas życia uczy nas miłości,
żeby nie żyć jak kain w swej piekielnej złości
I ominąć dołek pełen wrogości.
Pozostawia pamięci wspomnień ślady,
czasami wężem kąsące jady.
Jak złodziej kradnie pośpiechem pokryty czas.
Z każdym dniem ubywa lat I nas.

Zżera wszystko na swojej drodze,
woła ku przestrodze:
Tylko miłość jest w stanie uzdrowić duszę,
miłować bliskich I ja ciągle muszę,
codzienne serce człowieka kochać I rozumieć
aby Boga w doskonałości zrozumieć,
by życie uczynić pięknym,
a świat doskonałym, nawet tym małym
z radości życia codziennie ospałym.
By dla dziewczyny dać całego siebie
byśmy się poczuli jak jedność przeciwieństw w niebie.
Tak świat miłować się musi,
inaczej zło diabelskie nas udusi.
Tak młodzi ludzie muszą kochać się wiernością,
inaczej ich związek okaże się kruchością
I skrzydeł diabła ogromną radością.

Są dwa światy życia, które są widoczne z ukrycia,
jak dusza grzechem wymagająca obmycia.
Jak dusza błądząca po ziemi,
otoczona zapachem swych kamieni.
Czy wieczny spokój odnajdzie?
Czy swoje szczęście na ziemi znajdzie?
Nikt jej nie pomoże.
Jedyna nadzieja w Tobie Boże.

Jest I było ich wiele
jak w każdym rzymskim kościele.
Czy modlą się o wieczny spokój do ciebie aniele?
Jak Chrystus umarł na krzyżu
przypomnijcie życie I słowa Franciszka z asyżu,
wzór Jana Pawła drugiego,
naszego rodaka Karola Wielkiego.
Jak poświęcił dla Boga całego siebie.
Pewnie czuje się jak na polach elizejskich w niebie?
Uczył nas słów pięknych miłości,
byśmy nigdy więcej nie żyli już w złości.
Czy słów jego przestrzegacie?
Czy ludzkiego życia nienawieścią wygrywacie?
Czy warto było poświęcić życie dla nas?
Trójco przenajświętsza, czy dobre serce w bramie poznasz?
Czy ludzkość ocedzisz I grzechy wyśledzisz?
Czy może strącisz do piekła otchłani,
byśmy poczuli jak grzech bardzo rani?


Autor:

sebastian kozun

_____________________
Dodatkowy opis autora:




Komentarze:

Komentarze nie są moderowane - widzisz treści niezgodne z prawem lub nieobyczajne zgłoś ten fakt administracji serwisu.

Polecamy produkty


Najnowsze informacje